Ziemia w starożytnej astronomii

Kategoria: Szerokie horyzonty Opublikowano: piątek, 27 czerwiec 2014 Renata Kuroczycka

Starożytni obserwatorzy nieba sądzili, że wszystko co na nim widzą, leży na powierzchni jakiejś olbrzymiej, przezroczystej kuli, której środkiem jest Ziemia. Do tej kryształowej czaszy przymocowane są małe światełka, czyli gwiazdy.


Pierwsi astronomowie byli zwykle szamanami. Nie mając zwykłych obowiązków, mogli skupić się na obserwacji przyrody. Okazało się, iż systematyczne obserwacje nieboskłonu są bardzo przydatne w życiu codziennym. Dzięki nim możliwe stało się dokładne wyznaczanie pór dnia i roku, czasu siewu zbóż i zbioru plonów. W czasach prymitywnego, dopiero rozwijającego się rolnictwa takie informacje były dla ludzi na wagę złota.

 

Wszystkie starożytne kultury uważały Ziemię za płaską płytę, leżącą w centrum wszechświata. Babilończycy sądzili, że Ziemia opiera się na słupach i otoczona jest „dolnymi wodami". Nad nią znajduje się twarde niebo, które tworzy ocean niebieski, czyli „górne wody". Do tego nieba przymocowane są gwiazdy. W niebie znajdują się także „okienka" – gdy są otwarte, pada z nich deszcz. Hindusi twierdzili, iż Ziemia spoczywa na czterech słoniach, stojących na grzbiecie olbrzymiego żółwia pływającego po oceanie. Z kolei we wczesnym średniowieczu wyobrażano sobie Ziemię jako „tacę" unoszoną na grzbietach trzech wielorybów-gigantów. Zachowała się średniowieczna rycina przedstawiająca „kraniec Ziemi". Sporządzono ją na podstawie opowiadania pewnego mnicha, który twierdził, że po wielu latach wędrówki dotarł na „koniec świata" i wyjrzał, aby zobaczyć, co jest poza jego krawędzią.

 

Starożytna astronomia szybko stała się domeną „kasty wtajemniczonych", czyli po prostu ludzi wykształconych matematycznie. Do rangi „wiedzy tajemnej" podnieśli ją kapłani egipskich faraonów, zaś prawdziwą naukę uczynili z niej greccy matematycy i filozofowie. Kryształową kulę wokół Ziemi nazwali sferą gwiazd stałych (z jęz. greckiego sfajra – kula). Obliczyli nawet, że sfera ta obraca się ze stałą prędkością jednego obrotu na dobę wokół tzw. „osi świata". Oprócz gwiazd stałych zaobserwowali także kilka ciał często zmieniających swoje położenie. Nazwali je planetami (z jęz. grec. planao – błądzę), tj. ciałami błądzącymi po niebie.

Systematycznie prowadzone, naukowe obserwacje astronomiczne zaowocowały coraz lepszym poznaniem nieba. Kolejno odkrywane planety otrzymywały imiona greckich i rzymskich postaci mitologicznych: Merkury, Wenus, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun oraz Pluton. Z całego Układu Słonecznego pozostała tylko jedna planeta, która nie doczekała się żadnej własnej nazwy – nasza Ziemia. Słowo "ziemia" jest bowiem jedynie zwykłym tłumaczeniem łacińskiego wyrazu terra, co oznacza po prostu... ziemia (w znaczeniu „ląd"). To niewiarygodne nazewnicze zaniedbanie wyniknęło z przekonania dawnych ludzi, iż stanowimy pępek kosmosu, a Ziemia to nie jedna z wielu planet, lecz prawdziwy środek Wszechświata.
W ten ładnie ułożony, zaakceptowany przez ludzkość kosmiczny porządek, wkroczył w XVI wieku Mikołaj Kopernik... i wszystko zburzył.